Fakteo.pl

Kobieta w cieniu własnych ról. Kiedy ktoś pyta, kim jesteś, trudno odpowiedzieć

Mama, partnerka, pracowniczka, córka, opiekunka. Współczesne kobiety funkcjonują jednocześnie w wielu rolach, a ich własne potrzeby często trafiają na sam koniec listy. Problem nie polega już tylko na braku czasu. Coraz częściej chodzi o to, że kobieta przyzwyczaja się do myślenia przede wszystkim o tym, czego potrzebują inni.

To nie jest wyłącznie kwestia indywidualnych wyborów. Dane pokazują, że równowaga między życiem zawodowym a prywatnym nadal stanowi dla kobiet większe wyzwanie niż dla mężczyzn. W badaniu WP Kobieta z 2026 roku 51 proc. kobiet uznało łączenie pracy i życia prywatnego za trudne, podczas gdy wśród mężczyzn takiej odpowiedzi udzieliło 28 proc. Różnice widać również w tym, ile czasu zostaje na aktywności niezwiązane z obowiązkami. Według danych GUS zaprezentowanych w 2026 roku kobiety przeznaczają średnio 1 godzinę i 50 minut na hobby i zainteresowania, podczas gdy mężczyźni – 2 godziny i 10 minut. Na życie towarzyskie kobiety przeznaczają średnio 1 godzinę i 42 minuty dziennie, a mężczyźni 1 godzinę i 47 minut. To z pozoru niewielkie różnice, ale dobrze pokazują szerszy problem: czas dla siebie nadal często jest tym, co zostaje po wykonaniu wszystkich innych obowiązków.

„Dobra mama”, „dobra córka”, „dobra partnerka”

Kobieta może być jednocześnie odpowiedzialna za dzieci, dom, relację, pracę zawodową i potrzeby swoich rodziców. Każda z tych ról niesie własny zestaw oczekiwań. Trudność zaczyna się wtedy, gdy wszystkie stają się obowiązkiem, a potrzeby samej kobiety przestają być traktowane jako równie ważne.

– Jesteśmy bardzo często przesiąknięte tym, że musimy być jakieś. Dobra córka, dobra mama, dobra pracowniczka, dobra partnerka. I kiedy zaczynamy myśleć, że jeśli będziemy inne, ktoś nas skrytykuje albo uzna, że nie jesteśmy wystarczające, bardzo łatwo zapominamy o sobie – zauważa Barbara Wolanin, terapeutka i diagnostka integracji sensorycznej, która przygotowała autorskie warsztaty dla kobiet poświęcone właśnie temu problemowi. Podobny mechanizm działa w pracy. Badanie Pracuj.pl z 2026 roku pokazuje, że 34 proc. kobiet obawia się, że wyższe stanowisko oznaczałoby dla nich nadmierny stres i odpowiedzialność. Jednocześnie tylko 29 proc. kobiet deklaruje, że w miejscu pracy czuje się traktowane na równi z mężczyznami. To pokazuje, że problemem nie jest wyłącznie brak ambicji. Czasem jest nim koszt, jaki kobieta przewiduje, że będzie musiała ponieść, żeby sprostać kolejnym wymaganiom.

Najtrudniejsze pytanie: czego ja chcę?

Wiele kobiet bez problemu potrafi powiedzieć, czego potrzebuje ich dziecko, partner, rodzic czy pracodawca. Znacznie trudniej odpowiedzieć na pytanie: czego potrzebuję ja?

– Mam wrażenie, że jako kobiety często definiujemy siebie przez pryzmat naszych dzieci, partnera czy pracy. A kiedy ktoś pyta: „A kim ty jesteś?”, nagle okazuje się, że trudno nam odpowiedzieć. Bo gdzieś po drodze zapomniałyśmy o własnych potrzebach – mówi Barbara Wolanin. Nie oznacza to, że kobieta ma zrezygnować ze swoich ról. Chodzi raczej o odzyskanie w nich własnego miejsca. Bycie mamą, partnerką czy pracowniczką nie powinno oznaczać rezygnacji z odpowiedzi na pytanie, kim jestem poza tymi rolami. Pomocne może być proste ćwiczenie: zamiast koncentrować się wyłącznie na tym, co ktoś zrobił lub powiedział, zatrzymać się przy pytaniu: „A jak ja się w tym czuję?”. To właśnie ten moment przenosi uwagę z innych ludzi na siebie.

„Dbaj o siebie” nie powinno być kolejnym obowiązkiem

W ostatnich latach coraz więcej mówi się o self-care, odpoczynku i dobrostanie. Paradoksalnie również to może stać się kolejnym zadaniem do wykonania. Kobieta dostaje następną listę rzeczy, które „powinna” zrobić: odpoczywać, ćwiczyć, rozwijać się, medytować, znaleźć czas na hobby.

Tymczasem być może pierwszym krokiem nie jest kolejne działanie, ale zatrzymanie się i sprawdzenie, czego naprawdę potrzebuję. – Czasami nawet kiedy mówimy kobietom: „Zadbaj o siebie”, one słyszą kolejne „musisz”. A ja chciałabym, żeby kobieta najpierw zadała sobie pytanie: czy ja w ogóle tego chcę? Czego naprawdę potrzebuję? – podkreśla Basia Wolanin. W tym kontekście szczególnie ważne stają się bezpieczne relacje z innymi kobietami. Nie chodzi jednak o kolejne miejsce do porównywania się ani o spotkania, podczas których wzajemne wsparcie zastępuje niekończące się narzekanie. Potrzebna jest przestrzeń, w której nie trzeba być idealną. – Chcę zaprosić kobiety do przestrzeni, w której spotkamy się we wzajemnym szacunku. Nie będziemy patrzeć, że jedna przyszła w takiej sukience, druga ma takie kolczyki, a trzecia wygląda inaczej. Chodzi o to, żebyśmy wszystkie poczuły, że jesteśmy tutaj chciane i mile widziane – mówi Barbara Wolanin.

Kobiecy czas nie jest fanaberią

Wciąż można spotkać się z przekonaniem, że czas poświęcony sobie jest czymś, na co kobieta może sobie pozwolić dopiero wtedy, gdy wszystkie inne zadania są wykonane. Problem w tym, że lista obowiązków właściwie nigdy się nie kończy. Dlatego coraz ważniejsze staje się nie tylko pytanie, jak znaleźć więcej czasu, ale również na co chcemy go przeznaczyć i dlaczego nasze potrzeby miałyby być mniej ważne niż potrzeby innych. Dane Pracuj.pl pokazują, że kobiety szczególnie wysoko cenią w pracy dobre relacje i atmosferę – wskazało je 48 proc. badanych kobiet. Jednocześnie 44 proc. kobiet jako istotny czynnik wymienia work-life balance. To może być sygnał szerszej zmiany: coraz więcej kobiet nie szuka już wyłącznie sposobów na to, jak zmieścić jeszcze więcej obowiązków w swoim życiu, ale zaczyna pytać, czy wszystkie z nich rzeczywiście są ich obowiązkami.

„Zmiana zaczyna się we mnie”

Jednym z założeń autorskich warsztatów dla kobiet, które przygotowała Barbara Wolanin, jest właśnie stworzenie przestrzeni do takiego zatrzymania. Mają być oparte nie na gotowych receptach, ale na rozmowie, doświadczeniu i przyjrzeniu się własnym potrzebom. – Zmiana zaczyna się we mnie. Nie w drugiej osobie. Ja mogę zmienić tylko siebie. Jeżeli źle czuję się w pracy, w relacji czy w jakiejś sytuacji, najpierw muszę to nazwać. Co dokładnie jest dla mnie trudne? Co czuję? Czego potrzebuję? Dopiero wtedy mogę zdecydować, co chcę z tym zrobić. To jest też cenne dla dzieci. Gdy córka widzi, że mama dba o siebie i swoje potrzeby, a nie tylko narzeka na swój los i że jest jej tak ciężko, to uczy się od mamy, że ona też tak może i że to jest właściwe – mówi terapeutka. To podejście dobrze oddaje istotę problemu. Nie chodzi o to, by kobieta przestała troszczyć się o innych. Chodzi o to, by w trosce o innych nie przestała zauważać samej siebie.

Zostaw komentarz