Miłość po latach. Czy można zakochać się drugi raz w tej samej osobie?
Podziel się
Podobno nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki… A może po latach jesteśmy już po prostu zupełnie innymi ludźmi? Inessa Kim, autorka książki „Ferment i Umami. Smak po rozpadzie”, opowiada o miłości
po pięćdziesiątce, powrotach do przeszłości, drugich szansach i tym, dlaczego dojrzała miłość może smakować zupełnie inaczej niż ta pierwsza.
Co się dzieje, kiedy po ponad 30 latach odnajduje nas ktoś, kogo poznaliśmy jako dwudziestolatkowie? Czy wraca wtedy dawna miłość, czy tylko wspomnienie o niej? A może spotykamy zupełnie nową osobę, która ma twarz kogoś, kogo kiedyś znaliśmy? Inessa Kim zna tę historię z własnego życia. Mężczyzna, którego poznała w Warszawie jako 21-latka, po ponad trzech dekadach odnalazł ją w mediach społecznościowych. Zaczęli rozmawiać i poznawać się na nowo. Dla Inessy nie był to jednak prosty powrót do przeszłości, ale początek procesu, który uruchomił wspomnienia i emocje. – Kiedy spotykamy kogoś po latach, okazuje się, że to już nie jest ta sama rzeka. Przecież my się zmieniamy, przeistaczamy pod wpływem ludzi i doświadczeń – mówi Inessa Kim.
Nie wraca przeszłość. Spotykają się dwie nowe osoby
Kiedy Inessa i jej dawny znajomy spotkali się po raz pierwszy, miała 21 lat. Nie było jeszcze Facebooka ani Instagrama, więc po pocałunku została wizytówka i papierowe listy. – Dla mnie ta znajomość była przede wszystkim ciekawością i otwarciem się na większy świat. Młoda dziewczyna z Kazachstanu spotyka Francuza w Warszawie – to było bardzo ważne doświadczenie – wspomina. Kontakt z czasem się urwał. Po ponad 30 latach pojawiła się jednak wiadomość na Facebooku. – Najpierw nie mogłam skojarzyć, kto do mnie pisze. A potem nagle: „Bum! Aha, Boże, to jest ten człowiek!”. I zaczęliśmy poznawać się właściwie od nowa. Przez trzy dekady oboje zbudowali swoje życia, przeżyli związki, rozstania, sukcesy i kryzysy. Nie byli już tymi samymi ludźmi. – Oboje jesteśmy już po pięćdziesiątce. Kawał życia za nami, bardzo dużo doświadczeń i lekcji. Nie można po prostu wrócić do tego, co było. Można natomiast zobaczyć, co wydarzy się między dwojgiem ludzi, którzy są dzisiaj zupełnie inni.
Dojrzała miłość: mniej złudzeń, więcej świadomości
W młodości zakochiwaniu często towarzyszą wielkie wyobrażenia. Hormony buzują, a resztę historii dopisuje nasz mózg. – Nie mieć wygórowanych oczekiwań – tego nauczyło mnie życie – zauważa Inessa. Spotykamy kogoś, buzują hormony i zaczynamy tworzyć własną historię o tej osobie. Po latach wiemy już, czego chcemy, ale przede wszystkim wiemy, czego nie chcemy. To ogromna zaleta dojrzałej miłości, ale także jej wyzwanie. Mamy swoje przyzwyczajenia, własne życie, rytuały i potrzebę niezależności.
Czy jesteśmy jeszcze gotowi zrobić miejsce dla drugiego człowieka? – Ja dzisiaj nie chcę z nikim dzielić całej codzienności 24 godziny na dobę. Zależy mi na bliskości, rozmowie, spotkaniach, wspólnych weekendach, ale potrzebuję też własnej przestrzeni – ujawnia Inessa. Jej zdaniem dojrzała relacja
nie musi więc oznaczać rezygnacji z siebie ani wpisywania związku w jeden obowiązujący model.
Po przejściach można kochać mądrzej
Miłość po pięćdziesiątce ma również swoją cenę. Rozwody, zdrady, rozczarowania czy trudne związki sprawiają, że jesteśmy ostrożniejsi. Czasami wystarczy drobny gest, żeby uruchomiły się stare emocje.
– Kiedy jesteśmy po przejściach, bardzo łatwo uruchomić stare schematy. Ktoś zrobi coś, co przypomni nam zachowanie byłego partnera i nagle pojawia się trigger: „O nie, mój były też tak robił”. Dla Inessy spotkanie po latach stało się jednak czymś więcej niż historią romantyczną.
– Ten człowiek stał się dla mnie swego rodzaju lustrem i katalizatorem – mówi Inessa Kim. Dzięki niemu zajrzałam w takie zakamarki mojej duszy, podświadomości i psychiki, do których nie zaglądałam od bardzo dawna. Dzięki niemu napisałam książkę „Ferment i Umami. Smak po rozpadzie. Autorka porównuje to do otwarcia dawno zamkniętej piwnicy. – Otworzyłam swoją psychiczną piwnicę, w której przez lata zamknęłam bardzo dużo rzeczy. I nagle zaczęłam segregować wszystkie zalegające tam słoiki. To mi bardzo pomogło rozpocząć nowy etap życia.
Powrót do dawnej miłości może być piękną drugą szansą, ale może też okazać się spotkaniem z własną nostalgią. Dlatego Inessa stawia przede wszystkim na ciekawość i brak oczekiwań. – Nie wiem, co będzie dalej i nie chcę tego z góry definiować. Po prostu poznaję tę osobę na nowo. Jej zdaniem dojrzałość pozwala także zaakceptować, że nie każda relacja musi trwać całe życie, żeby była wartościowa. – Zawsze podkreślam, że jestem po dwóch bardzo udanych związkach. One po prostu miały swój czas. Każdy z moich partnerów odegrał niesamowitą rolę w moim życiu i jestem im za to bardzo wdzięczna. Jak mówi, możemy przejść razem tylko kawałek drogi. – Możemy iść albo biec przez jakiś odcinek naszego życia razem. Ale to nie oznacza, że musimy razem dobiegać do mety. Każdy z nas może mieć swoją metę. I to jest okej.
Czy kobieta po 50. ma jeszcze prawo się zakochać?
Mimo że żyjemy w XXI wieku, kobiety po pięćdziesiątce nadal spotykają się z oceną. Zwłaszcza jeśli decydują się na kolejny związek. Stereotypy o tym, że miłość należy tylko do młodych ludzi wciąż maja się świetnie. Zdaniem Inessy nie powinniśmy się tym jednak przejmować i przepraszać z nasze wybory, za chęć życia, drugiego życia, trzeciego i piątego. – Pan Bóg dał ludziom języki po to, żeby gadali. No to niech gadają. Mamy prawo do miłości i szczęścia w każdym wieku, a siłą, która nas do tego ma napędzać jest autentyczność, szczerość i naturalność. Bo co to właściwie znaczy prawidłowo, a co nieprawidłowo? Każdy ma prawo do własnych myśli, ale nie powinien narzucać swojej mapy świata innym ludziom.
Dla wielu kobiet pięćdziesiątka oznacza początek nowego etapu. Dzieci są starsze, kariera zbudowana albo właśnie pojawia się odwaga, by ją zmienić. Nie trzeba już nikomu niczego udowadniać. W tym wieku kobieta jest często na takim etapie, kiedy nikomu już nic nie musi udowadniać. Jest wolna. Może zacząć robić coś swojego, zmienić pracę, rozpocząć nowe życie. – Dla mnie wiek to tylko liczba – mówi Inessa. Nie czuję specjalnej różnicy między sobą a moją trzydziestoletnią przyjaciółką. Dlatego nie zgadzam się również ze stereotypem, że kobieta z wiekiem powinna rezygnować z miłości, nowych doświadczeń
czy własnych marzeń.
Fermentacja, czyli dlaczego po rozpadzie może być lepiej
Fermentacja to metafora zmiany i dojrzewania. Coś się rozpada, zmienia strukturę, a początkowy chaos może z czasem przerodzić się w coś nowego i głębszego. – Żeby pojawił się umami – ten głęboki, niepowtarzalny smak – coś musi się rozpaść – wyjaśnia Inessa. Jeżeli to, co się rozpadło, zacznie
w odpowiedni sposób fermentować, może powstać coś naprawdę niezwykłego. Tak samo jest z naszym życiem. Dojrzała miłość, miłość odnaleziona po latach to nie powtórka z młodości. To relacja dwojga ludzi, którzy wiedzą już, kim są i czego potrzebują. – Możemy być razem, ale nie musimy się w sobie zatracać. Możemy kochać, ale nadal być sobą. I ta miłość nie musi być tylko słodka. Ma w sobie gorycz doświadczeń, słoność łez, ostrość emocji i głębię tego wszystkiego, czego nauczyło nas życie. Nie musi być idealna. Musi po prostu smakować nam – podsumowuje autorka książki.
