Wpisz aby wyszukać

Aktualności

ZAMIAST CHŁODNIKA, WYBIERZ GORĄCE TOM YUM. DLACZEGO LATEM WARTO JEŚĆ PO TAJSKU?

Podziel się

Gdy z nieba leje się żar, a słońce niemiłosiernie pali, intuicyjnie sięgamy po zimne napoje, desery lodowe i chłodniki, szukając w nich szybkiego ratunku i orzeźwienia. Tymczasem mieszkańcy jednego z najgorętszych krajów świata od setek lat wybierają zupełnie inną drogę – w środku upalnego dnia stawiają na gorące zupy, wyraziste curry i aromatyczne potrawy. To nie kulinarny paradoks, ale fascynujący efekt działania klimatu i ludzkiej fizjologii. Zamiast walczyć z wysokimi temperaturami, kuchnia tajska z nimi jest w symbiozie. Jeśli chcecie to sprawdzić na własnej skórze, wystarczy wybrać się na Tom Yum do restauracji PaTaThai. Tajskie przysmaki pozwolą naturalnie przetrwać najgorętsze dni w mieście.

TAJSKA KUCHNIA OBALA MIT ZIMNYCH POTRAW

Przekonanie, że latem najlepiej jeść wyłącznie zimne potrawy to popularny mit. Choć lody czy chłodniki przynoszą chwilową ulgę, organizm szybko wyrównuje temperaturę, zużywając dodatkową energię na ogrzanie żołądka. Dlatego w wielu gorących krajach podstawą diety są ciepłe posiłki. Ciepło uruchamia naturalne mechanizmy termoregulacji – pocenie się i rozszerzenie naczyń krwionośnych. To właśnie odparowywanie potu najskuteczniej chłodzi organizm i zapewnia długotrwałe uczucie ulgi.

Największym zaskoczeniem dla osób odwiedzających Tajlandię jest to, że przy 35°C mieszkańcy nadal jedzą gorące zupy, takie jak Tom Yum czy Tom Kha, które dostępne są tam przez cały rok. Po kilku dniach spędzonych w tropikach wielu turystów zaczyna rozumieć ten fenomen i robi to samo. Nasz organizm wie, co dla niego najlepsze – wyjaśnia Kacper Czwarno, jeden z właścicieli konceptu PaTaThai.

PIĘĆ POWODÓW, DLA KTÓRYCH KUCHNIA TAJSKA TO HIT TEGO LATA

Klimat, w którym temperatury przez większość roku przekraczają 30°C, ukształtował sposób gotowania Tajów. Kuchnia ta opiera się na szybkim przyrządzaniu dań i bogactwie świeżych składników, dzięki czemu idealnie sprawdza się także w polskie, gorące lato.

  • Jest niezwykle lekka. Wiele klasycznych tajskich dań bazuje na chrupiących warzywach, świeżych ziołach, klarownych bulionach, owocach morza i grillowanym mięsie. Nie znajdziemy tu ciężkich śmietanowych sosów czy zasmażek, które obciążają żołądek w upalne dni.
  • Gra kontrastami. To znak rozpoznawczy Tajlandii. Jedno danie potrafi idealnie zbalansować ostrość, kwaśność, słodycz, słoność i świeżość ziół. Dzięki temu potrawy są wyjątkowo orzeźwiające.
  • Zioła zamiast przypraw. Trawa cytrynowa, orzeźwiający galangal, aromatyczne liście limonki (kaffir), tajska bazylia i kolendra – to fundamenty tej kuchni. Ich witalne aromaty od razu kojarzą się z letnią lekkością.
  • Kwaśne dodatki pobudzają apetyt. Gdy w upały tracimy ochotę na jedzenie, z pomocą przychodzi limonka, tamaryndowiec czy zielone mango. Kwaśny smak naturalnie pobudza ślinianki, ułatwiając zjedzenie pełnowartościowego, odżywczego posiłku.
  • Wok – sekret zdrowia i chrupkości. Wiele tajskich dań przygotowywana jest przy użyciu woka. To niezwykle zdrowy sposób gotowania, który świetnie sprawdza się latem. Kształt naczynia pozwala na rozprowadzenie minimalnej ilości tłuszczu, przez co potrawy nie są nim nasiąknięte. Dodatkowo bardzo wysoka temperatura jaką osiąga wok, pozwala na krótki czas smażenia sprawiając, że warzywa zachowują doskonałą chrupkość, cenne witaminy i minerały, a cały posiłek pozostaje lekkostrawny.
  • Pobudza termoregulację. Ciepło dań wyzwala naturalne procesy w organizmie, przynosząc przyjemne orzeźwienie po skończonym posiłku.

Autentyczna kuchnia tajska opiera się na słynnym tajskim balansie. Każde danie to harmonia pięciu smaków: słodkiego, kwaśnego, słonego, ostrego i umami. Równowaga ta sprawia, że żaden pojedynczy smak nie dominuje w potrawie, a wszystkie składniki tworzą spójną całość. Osiągnięcie idealnych proporcji to prawdziwa sztuka, dzięki której każdy kęs jest zarazem wyrazisty, lekki i pełen orzeźwienia – opowiada Surat Butsarakham, Executive Chef restauracji PaTaThai. 

DANIA, KTÓRE PRZENIOSĄ CIĘ DO TAJLANDII

Karta dań PaTaThai to przemyślany przewodnik po smakach Tajlandii, za którym stoi szef kuchni Surat Butsarakham, pochodzący z północno-wschodniej prowincji Udon Thani. Jego niezwykłe wyczucie smaku, pasja do gotowania i znajomość oryginalnych receptur sprawiają, że jedząc przygotowane przez niego potrawy doświadczamy tętniącej życiem, prawdziwej Azji – bez kulinarnych kompromisów i europejskich skrótów.

Czego warto spróbować, aby poczuć egzotyczny klimat, pozostając w sercu miasta?

  • Phad Thai – światowy klasyk. Choć w Tajlandii to danie jedzą głównie turyści, na świecie zyskało status kultowego. Smażony makaron ryżowy z kwaśną pastą z tamaryndowca, przełamany słodyczą cukru palmowego, to zawsze idealny punkt wyjścia.
  • Phad Gapraw – ulubieniec Tajów. Wyraziste danie z woka (np. z siekaną wieprzowiną lub kurczakiem), tajską bazylią, chili i czosnkiem, serwowane z ryżem i sadzonym jajkiem.
  • Gai Satay oraz Moo Ping – esencja tajskiego street foodu. Soczyste, grillowane szaszłyki z kurczaka lub wieprzowiny, idealne jako przystawka na letni wieczór.
  • Tom Yum i Tom Kha – gorące zupy, które są świetną propozycją nie tylko na zimę. Tom Yum to eksplozja orzeźwienia i wyrazistych smaków, z kolei Tom Kha urzeka kremowym, kokosowo-cytrusowym balansem.
  • Khao Soi Gai – perła z północy kraju (z okolic Chiang Mai). Aromatyczne curry na bazie mleka kokosowego z dwoma rodzajami makaronu – gotowanym i chrupiącym.

Co ciekawe, wbrew panującym przekonaniom, Tajowie wcale nie jedzą pałeczkami. Pałeczki służą im wyłącznie do wybierania makaronu z zup. Tradycyjne dania z ryżem je się za pomocą łyżki i widelca – zwraca uwagę Kacper Czwarno.

MANGO, KRÓL TAJSKIEGO LATA

W Europie mango wciąż bywa traktowane jak egzotyczny rarytas, tymczasem w Tajlandii jest równie powszechne jak w Polsce jabłka czy śliwki. Kraj ten uprawia ponad 200 odmian tego owocu – od bardzo słodkich, przez chrupiące, aż po te idealnie kwaśne. Mango to absolutny król tajskiej kuchni letniej. To właśnie ono jest gwiazdą Khaoniew Mamuang, czyli Mango Sticky Rice – tajskiego deseru, który podbił świat. To genialne w swej prostocie połączenie dojrzałego mango, kleistego ryżu, mleka kokosowego i odrobiny soli. Jego sekret tkwi w perfekcyjnym kontraście między ciepłym ryżem, lekko słonym kokosem i orzeźwiającą słodyczą mango.

Jednak mango to nie tylko deser. W Tajlandii wykorzystuje się je także do przygotowywania dań wytrawnych. Mało kto w Polsce wie, że „zielone mango” nie oznacza owocu niedojrzałego, lecz specjalną, chrupiącą i kwaskową odmianę, która jest podstawą genialnej, orzeźwiającej sałatki Yam Mamuang.

Dobre mango poznaje się nie po kolorze skórki, ale po aromacie i odmianie. W Tajlandii wykorzystuje się je zarówno do deserów, jak i wytrawnych dań, a jego smak zmienia się wraz z porą roku. W naszym letnim menu dbamy o to, by owoce trafiały na talerz w szczycie swojego sezonu – wyjaśnia Hubert Czwarno, współtwórca konceptu PaTaThai.

TROPIKI W KIELISZKU, CZYLI AUTORSKIE LEMONIADY I MOKTAJLE Z DUCHEM ZERO WASTE

W zmaganiach z letnim upałem, kluczowe staje się także odpowiednie nawodnienie i naturalne orzeźwienie. W restauracji PaTaThai owoce tropikalne to nie tylko podstawa dań, ale też baza autorskich napojów, które idealnie gaszą pragnienie i pozwalają poczuć się jak na plaży wyspy Koh Samui. Warto zwrócić uwagę na menu barowe, któremu lokal poświęca dużo uwagi – na gości czeka imponujący wybór napojów bezalkoholowych i autorskich mocktaili. Co ważne, wszystkie propozycje przygotowywane są od podstaw przez doświadczonych barmanów. Rezygnując z gotowych półproduktów, restauracja stawia na rzemiosło i pełne wykorzystanie składników w duchu zero waste.

Tworząc nasze napoje, stawiamy przede wszystkim na świeże owoce, zioła i rzemieślnicze podejście. Syropy przygotowujemy na miejscu, kierując się filozofią zero waste. Jeśli do produkcji syropu używamy soku z owoców, pozostały miąższ suszymy i robimy z niego naturalne żelki owocowe, które służą do dekoracji. To szacunek do produktu w czystej postaci – opowiada Huberta Czwarno.

W letniej karcie prym wiodą lekkie, rześkie propozycje – wśród nich króluje mocno orzeźwiająca lemoniada arbuzowo-miętowa oraz bezalkoholowe wariacje na temat letnich szprycerów – kwiecisto-cytrusowy Lycheonello Spritz Zero z owocami liczi czy egzotyczny Passion Fruit Spritz Zero z marakują, wanilią i migdałami. Co ciekawe, restauracja poszła o krok dalej i stworzyła własną linię Noma Drinks. Dwie bestsellerowe pozycje z karty koktajli zostały odtworzone i zamknięte w wygodnych puszkach jako napoje typu RTD (ready-to-drink). Są to propozycje całkowicie bez procentów. To ukłon w stronę osób, które cenią sobie świadome wybory i szukają ulubionych smaków bez obciążania organizmu. Dzięki temu ulubione kompozycje można zabrać ze sobą w plener i mieć je zawsze pod ręką, zachowując przy tym pełną świeżość i energię na resztę dnia.

CERTYFIKAT THAI SELECT

Decydując się na kulinarną podróż do Azji, warto wybierać miejsca, w których autentyczność to nie tylko pusty slogan marketingowy, ale fakt. Restauracja PaTaThai dołączyła do wąskiego grona zaledwie piętnastu lokali w Polsce odznaczonych prestiżowym certyfikatem Thai Select. To wyjątkowe wyróżnienie, przyznawane przez Rząd Królestwa Tajlandii, stanowi najwyższą gwarancję autentyczności. Aby je zdobyć, nie wystarczy poprawnie odtwarzać przepisy – wnikliwej ocenie podlega jakość i oryginalność sprowadzanych produktów, idealny balans smaków, kompetencje szefa kuchni, a także tajska gościnność i atmosfera miejsca.

Zostaw komentarz